Listen to your favorite songs from Soldier Of Love by Sade Now. Stream ad-free with Amazon Music Unlimited on mobile, desktop, and tablet. Soldier of Love. 05:57 Listen to Soldier of Love by Sade on Apple Music. Stream songs including “The Moon and the Sky”, “Soldier of Love” and more. Album · 2010 · 10 Songs 2010–2017: Soldier of Love and third hiatus Sade performing in 2011. The band's sixth studio album, Soldier of Love, was released worldwide on 8 February 2010, and was their first album in ten years to contain new material. Upon release, the album received positive reviews and became a success. I am love's soldier I wait for the sound I know that love will come I know that love will come Turn it all around I am lost but i don't doubt Tall I ride I have the will to survive I n the wild, wild west Trying my hardest Doing my best to stay alive I am love's soldier I wait for the sound I know that love will come I know that love will come I am love's soldier. I wait for the sound I know that love will come I know that love will come Turn it all around I am lost but i don't doubt Tall I ride I have the will to survive I n the wild, wild west Trying my hardest Doing my best to stay alive I am love's soldier. I wait for the sound I know that love will come I know that love will Soldier of Love: Sade: Enhanced CD: 10: JP 2010-03-03; Epic (US label founded by CBS in 1953, now owned by Sony) EICP 1324: 4547366052725: Soldier of Love: Sade FIIhLm. Tekst piosenki: Smooth operator Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › Diamond lifeLover boyHe move in space with minimum wasteAnd maximum joyCity lightsAnd business nightsWhen you require streetcar desireFor higher heightsNo place for beginners or sensitive heartsWhen sentiment is left to chanceNo place to be ending but somewhere to startNo need to ask, he's a smooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorCoast to coast, LA to ChicagoWestern maleAcross the north and south, to Key LargoLove for saleFace to faceEach classic caseWe shadow box and double crossYet need the chaseA license to love, insurance to holdMelts all your memories and change into goldHis eyes are like angels but his heart is coldNo need to ask, he's a smooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorCoast to coast, LA to ChicagoWestern maleAcross the north and south, to Key LargoLove for saleSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operatorSmooth operator Brak tłumaczenia! I've lost the use of my heartBut I'm still aliveStill looking for the lifeThe endless pool on the other sideIt's a wild wild westI'm doing my bestI'm at the borderline of my faith,I'm at the hinterland of my devotionIn the frontline of this battle of mineBut I'm still aliveI'm a soldier of loveEvery day and nightI'm soldier of loveAll the days of my lifeI've been torn up inside (oh!)I've been left behind (oh!)So I rideI have the will to surviveIn the wild wild west,Trying my hardestDoing my bestTo stay aliveI am love's soldier!I wait for the sound(oooh oohhh)I know that love will come (that love will come)Turn it all aroundI'm a soldier of love (soldier of love)Every day and nightI'm a soldier of loveAll the days of my lifeI am lostBut I don't doubt (oh!)So I rideI have the will to surviveIn the wild wild west,Trying my hardestDoing my bestTo stay aliveI am love's soldier!I wait for the soundI know that love will comeI know that love will comeTurn it all aroundI'm a soldier of loveI'm a soldierStill waiting for love to comeTurn it all aroundStill waiting for love to comeTurn it all aroundStill waiting for love to comeTurn it all aroundStill waiting for love to comeTurn it all aroundI'm a soldier of loveI'm a soldierStill waiting for love to comeTurn it all aroundStill waiting for love to comeTurn it all aroundStill waiting for love to comeTurn it all aroundStill waiting for love to come Może i „Your Love Is King” wywołało na Wyspach Brytyjskich większy szum, lecz to właśnie „Smooth Operator” sprawiło, iż na Sade otworzyły się serca słuchaczy na całym świecie. Dziś, gdy artyści wciąż odsypiają Sylwestra, wspominamy jedną z najładniejszych piosenek pierwszej połowy lat 80. 1984 rok. Królują takie przeboje jak „Like a Virgin” Madonny, „Cruel Summer” Bananarama i „Born in the USA” Bruce Springsteena. A obok nich powoli wybucha szał na twórczość debiutującego brytyjskiego zespołu Sade. Swoją nazwę wziął on od imienia wokalistki Sade Adu, która czaruje głębokim, dojrzałym wokalem. Piękna Sade Adu pozująca przed obiektywem w latach 80. Jedną z najbardziej znanych piosenek w repertuarze tej soulowo-smooth jazzowej kapeli jest utwór „Smooth Operator”. Wybrany został na trzeci singiel promujący krążek „Diamond Life”. Płyta ta jest debiutanckim albumem w dyskografii Sade Adu i spółki. I, szczerze mówiąc, jedną z ich niewielu, gdyż od 2010 roku czekamy na następcę „Soldier of Love”. Same „Smooth Operator” ujmuje od pierwszych sekund swym kołyszącym rytmem i ogromnym ciepłem bijącym z całej aranżacji. Kontrastuje to z samą historią. Sade śpiewa bowiem o mężczyźnie, któremu nie może się oprzeć, nawet gdy zdaje sobie sprawę, że powinna trzymać się od niego z daleka. Małe sukcesy W Wielkiej Brytanii „Smooth Operator” nie powtórzyło sukcesu „You Love Is King”. Utwór doszedł do 19. miejsce na brytyjskiej liście przebojów, był także 11. w Niemczech i 12. w Austrii. Cieplej przyjęty został za Oceanem, gdzie zajął 5. miejsce na Billboard Hot 100 a także 1. na Billboard Adult Contemporary. Warto zerknąć na płytkę z singlem, gdyż Sade Adu i spółka ukryli na niej dwa dodatkowe kawałki – „Spirit” i „Red Eye”. O innej piosence z repertuaru Sade – „No Ordinary Love” – przeczytać możecie pod tym linkiem. Sade – Smooth Operator Data premiery: 3 września 1984 rokuAutorzy piosenki: Sade Adu, Ray St. JohnLiczba odtworzeń na YouTube: 73 966 923 Sade - Smooth Operator - Official - 1984 Z okazji wydanej niedawno nowej płyty – „Soldier of Love” – przyglądamy się dyskografii Sade Słuchając w 2010 roku jej dyskografii, można zarzucić Sade monotematyczność: ogromny odsetek utworów zdaje się nie wykraczać poza pościelowe rnb – idealne tło wolniejszych momentów studniówki i romansów bohaterów Disneya. Adu debiutowała rok po Madonnie, pomiędzy „Thrillerem” a „Bad” Jacksona. Jej skromna, balladowa obecność nie mogła budzić w sąsiedztwie ikon popu większych emocji. Dzięki tajemniczej aurze jednak emanuje z ich cienia i najnowszy album tłumaczy charakterystyczną odrębność tej muzyki. Chodzi o trochę naiwną, bezkompromisowo romantyczną tezę, którą sumiennie stawia Sade na każdym swoim albumie: miłość ubogaca zakochanego. Trudno przełknąć Coelhowski patos tego banału, ale równie trudno bronić się przed argumentacją takich kawałków jak „Stronger Than Pride”, „Hang On to Your Love” czy „Morning Bird”. Prawdziwą konkurencją dla Sade jako wokalistki nie są idole tłumów, a raczej postacie pokroju debiutujących w tym samym mniej więcej czasie k. d. lang czy Elizabeth Fraser. To, co je zbliża poza ogromną skalą obejmowanych przez wokal technik i emocji, to charyzma i charakterystyczna godność. Już od pierwszej płyty – „Diamond Life” – Sade i jej zespół wyraźnie zaznaczają swój udział w wysmakowanym adult-contempo, nurcie trochę sztywniackim, bo nie mogącym zejść poniżej pewnego poziomu poruszanej problematyki. Dzisiaj obostrzenia trochę się rozluźniły, dopuszczając wszystko, o czym nie powinno się słuchać przed odebraniem dowodu (Rihanna, Lilly Allen), ale podówczas tylko wyrafinowany pop, sięgający po smooth jazzowe ozdobniki, elegancję, powściągliwą rytmikę i głębokie teksty zapewniał „dojrzałą” treść i kojącą, uniwersalną formę pasującą do każdej szkoły dekoracji wnętrz, bez obaw o bezguście. Stylowy debiut pozyskał słuchaczy trzymających się „ambitnych brzmień”, bo za sprawą zdystansowanego, jazzującego wokalu byłej modelki, sterylnej produkcji i wkładu żywych instrumentalistów zamiast stereotypowych houseowych loopów, skutecznie maskował swoją przynależność do genres stereotypowo postrzeganych jako bezrefleksyjne. Tymczasem znalazły się na „Diamond Life” absolutne przeboje, między innymi znane każdemu „Smooth Operator” i namawiające do stałości w uczuciach „Hang On to Your Love”. Płyta nie zestarzała się, udowadniając że trzymanie się odkryć poczynionych przy okazji pierwszego kroku ma sens inwestycji w przyszłość. Druga płyta Sade to chyba najbardziej wypośrodkowany album jaki można sobie wyobrazić. Z jednej strony „Promise” zawiera oksymoron, który zdefiniował cały łagodny nurt jej twórczości – cichą burzę jako metaforę miłości („Theres a quiet storm / I think its you / Theres a quiet storm / and i never felt this hot before” ze „Sweetest Taboo”). Z drugiej: zapowiada etap „waleczny” („War of the Hearts”) kontynuowany na następnej płycie. Czas trwania „Promise” to czas, który Sade poświęciła na ćwiczenie założeń własnego stylu, częściowo skodyfikowanego na debiucie. Asekuranctwo? Z perspektywy dzisiaj, przy okazji wydania nowej płyty, przeczy takiej diagnozie skala napięcia towarzysząca oczekiwaniu na kolejne odsłony Sade. Zaciemniające obraz obszerne przerwy między poszczególnymi albumami wytworzyły wizerunek tajemniczej diwy, uparcie ignorującej stowarzyszanie się rnb z hip hopem i disco. Za pomocą raz obranej formy ekspresji, Adu cyklicznie się odmładzała. Podczas przerw w nagrywaniu zbierała doświadczenia. Dając spokój eksperymentom z formą na rzecz samego życia widywana była z coraz młodszymi kochankami. W efekcie każda jej płyta pozostaje dziełem immanentnym – ograniczonym sobą, czerpiącym z siebie i opowiadającym o sobie. Względna popularność nie wpłynęła na fakt, że intymność tego języka nie dla każdego jest tak samo interesująca. Tytuł kolejnej płyty – „Stronger Than Pride” – mówi wszystko. Miłość, od której Adu jest ekspertem, zyskuje oblicze odgórnej siły – wymagającej posłuszeństwa nakazom serca i skazującej na emocjonalną zależność, czasem upokorzenie. Więcej tu „spalania się” niż na poprzednich płytach, więcej też powtórzonego na tegorocznym albumie kojarzenia miłości z walką, grą, bitwą. Utwór tytułowy, „Haunt Me”, przebojowe „Paradise”, zrezygnowane „Give It Up” – to chwilowa przerwa w refleksyjności. Sade nie zmienia się jednak – sięga po nowe środki wyrazu, wzbogacając introspekcję o wynurzenia gorzkie, ironiczne, drapieżne. Z pozycji projektu zapewniającego rozrywkę przenosi się w wymiar muzyki towarzyszącej w trudnych chwilach. Jakkolwiek naiwnie to brzmi. Idealna pozycja dla fanów zwierzania się z bólu serca i dla tych bez pomysłu na prezent. Kolejne płyty to konsekwentne potwierdzanie formuły i poszukiwanie efektownych domieszek: bedroom-popowe ballady, zaczerpnięte z młodzieńczego osłuchania w katalogu Motown smooth-jazzowe ozdobniki i otarcie o soul, oldschoolowo taneczna rytmika odziedziczona po Donnie Summer, odniesienia do klasyki: Niny Simone i Diany Ross, a w cieplejszych odsłonach czemu nie i Astrud Gilberto. Utrzymywana przez ćwierćwiecze pula motywów zmęczyła się na zakręcie nowej dekady. Sade wchodzi w XXI wiek sięgając po autoplagiaty, jakby pragnąc wrócić do emocjonalnej szczerości swojego wokalu. Nie udaje jej się jednak oszukać samej siebie: jest już doświadczoną życiowo kobietą i wyszkoloną wokalistką. „Lovers Rock” to nie tylko rozczarowująco jednoznaczne stwierdzenie zwycięskich mocy miłości, ale też adaptacja elementów mainstreamowego rocka. Wprowadzając nowe, wątpliwe ingrediencje ryzykowała Sade od wielu lat budowanym stylem i to ryzyko sprawiło chyba, że wszystkie „odkrycia” bledną gdzieś daleko, daleko za dobrze znaną recepturą, zanieczyszczając ją. Z perspektywy czasu Lovers Rock to album niepewny, stojący na rozdrożach i chyba najsłabszy w dorobku Sade. Dopiero po dłuższym obcowaniu z płytami Sade, zepchnięci na margines przez wymagający przestrzeni wokal instrumentaliści zwracają na siebie uwagę, upodabniając przygodę z Adu do poznawania dyskografii Cocteau Twins. Dopiero po otrząśnięciu się z wyjątkowości wokalu, przychodzi czas na przegląd „teł”. Sade jako zespół izoluje się od monotonii najnowszych hitów. Jeśli głos Adu jest dokładnie tym czego potrzeba do obnażenia luk w nowoczesnym popie i rnb, jednowymiarowo kojarzących wolne tempa z odstręczającym smutem a uczuciowy tekst z naiwnością („Love King” Dreama to już nie priorytety z „Love vs. Money”, z przebijających się do mainstreamu artystów najbliżej Sade znaleźli się w tym roku chyba Onra, Foreign Exchange czy José James w tych fragmentach swojej twórczości, które wydają się uprowadzone z fabryk Cadbury), to jej zespół uzupełnia talię o zatracone, wstydliwe ogniwo brzmień smooth, dalekich jednak od stereotypu muzyki do wind. Krystaliczna, nasycona produkcja najnowszej płyty przyczyniła się do lekkiego odświeżenie formuły. Sade znana z zakurzonej kolekcji mamy, sprawia na „Soldier of Love” trochę kłopotów. Jej dystyngowany pop operuje teraz momentami mrocznej, dusznej atmosfery i dubowej motoryki (wyjątkiem słoneczne „Babyfather”), niespodziewanie wygrywając z „Heligoland” Massive Attack – albumem porzucającym paranoiczne początki bristol-soundu na rzecz łatwego, radio-friendly trip-popu. Obrazowe teksty Adu zwracają się ku znanej ze „Stronger Than Pride” ofensywnej stronie uczuć i mocnym, klasycznym scenom porzucenia. „Send me to slaughter/Lay me on the railway line” – Sade pragnie bólu jak Janet Jackson na „Velvet Rope” i Rihanna na „Rated R”, dorzucając mocny pakiet akcji do notowań kobiecego popu „dla dorosłych”. Przy okazji odsyła na dalsze poszukiwania własnych form wyrazu Martinę Topley-Bird („Some Place Simple”, tegoroczny live rozczarowuje na poziomie samej realizacji brzmienia, dalekiego od charakterystyczności). Przewidywalność w przypadku tak dokładnie zbalansowanej twórczości, nawet w ogromnych ilościach, nie boli, odprężając raczej pewnością songwritingu, zakładającego budowanie intymnej więzi ze słuchaczem. Niestety albumy Sade rzadko były postrzegane jako całości. Wyrwane z kontekstu single, rozdrapywane przez składanki dołączane do czasopism z okazji walentynek, doprowadziły do pochopnego przyklejenia Adu łatki królowej cukru i sentymentów, i zdeprecjonowania w świadomości mas siły jej muzyki. Trudno oczekiwać, aby era singli to zmieniła, ale i tak: w przypadku Sade wszystko, co ma do zaoferowania pop zostaje złożone w ręce tych, którzy niezbyt przejmują się aktualizacjami listy przebojów. On “Soldier of Love”, Sade depicts herself as a soldier who has survived many defeats in love, but still maintains her zeal to love like a soldier could lose a body part in a war, the singer figuratively asserts that she has lost her heart which denotes the emotional pains she has felt in past relationships. She has however not allowed them to break her completely as she consoles her self by saying that she’s still alive. Sade explains that she has experienced many heartbreaks just like a soldier loses many battles. She however, remains hopeful that she will soon find a love that will stay. Her faith is strengthened in her waiting period as she firmly holds on to the assurance that true love will find her and turn things around in her life. Writers of “Soldier of Love” In all, a total of four names are credited with writing “Soldier of Love”. They are: Paul Spencer DenmanStuart MatthewmanAndrew HaleSade Adu Release Date of “Soldier of Love” Sade dropped “Soldier of Love” on 8th December 2009. It was picked as the first single from the band’s sixth studio album, which has the same title as this track. Grammy Win and other Accolades In 2011, this song earned a Grammy award for the group in the category of Best R&B Performance by a Duo or Group with Vocals. Furthermore, this classic was ranked at in 2010 by Rolling Stone magazine, on their list of 50 Best Songs of 2010. Performance on the Charts Chart-wise, this single had a modest performance, especially in the UK, where it failed to enter the top 100 on the UK Singles chart in 2010. In the United States, the track managed to rank at on the Hot 100.

sade soldier of love tłumaczenie